Vamos

Blog o tym co na kortach i wokół nich. Autorem jest Marek Furjan, dziennikarz i komentator

Wpis

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Marcus Willis - trener, który zagra w Wimbledonie

willis

W ostatniej chwili wślizgnął się do prekwalifikacji Wimbledonu. Kilka dobrych meczów spowodowało, że wywalczył sobie dziką kartę do wimbledońskich eliminacji. W nich pokonał trzech rywali sklasyfikowanych o kilkaset miejsc wyżej: Sugitę (ATP 99), Rubliowa (ATP 203) i Miedwiediewa (ATP 228) i niespodziewanie wdarł się do głównej drabinki. O kim mowa? O rewelacyjnym Marcusie Willisie, numerze 772 na liście ATP.

Historia awansu 25-letniego Marcusa Willisa do tegorocznego Wimbledonu zasługuje co najmniej na kilkudziesięciominutowy film dokumentalny. Leworęczny Brytyjczyk przez dziesięć lat kariery nie osiągnął szczególnych sukcesów - wygrał osiem turniejów Futures (cztery w Wielkiej Brytanii, dwa w Hiszpanii i po jednym w Kuwejcie i Egipcie), a w ubiegłym roku miał przyjemność zmierzyć się podczas jednego z challengerów z Marcosem Baghdatisem. Skoro już o challengerach mowa: wyobraźcie sobie, że Willis wygrał w nich zaledwie pięć spotkań w karierze. Wynik mizerny, nawet jak na kogoś kto w najlepszym momencie tenisowej kariery wdrapał się na trzysta dwudzieste drugie miejsce rankingu ATP.

Możemy nie wiedzieć o Willisie wiele, ale już na pierwszy rzut oka widać, że tenis jest dla niego całym życiem. Dotychczasowa kariera upływała pod hasłem walki. Walki o pieniądze pozwalające na kolejne starty, ale także walki ze zdrowiem. Problemy z kolanami przeplatały się z innymi, równie poważnymi kontuzjami. Pod koniec ubiegłego sezonu zerwał ścięgno, a gdy udało się wrócić i zainaugurować nowy rok występem w Tunezji, uraz się odnowił. Od tamtego startu minęło już blisko pół roku, a sezon miał być spisany na straty. W rankingu Willis wylądował jeszcze niżej - na miejscu 772.

Można było zapomnieć o istnieniu takiego zawodnika jak Marcus Willis. Wpisując w serwisie Youtube jego imię i nazwisko wyświetlało się zdecydowanie więcej występów Brytyjczyka na korcie do touchtennisa (odmiana tenisa - inne rakiety, piłki, zdecydowanie mniejszy kort), niż na tenisowym. Marcus nie miał zamiaru się poddać, ale musiał zarabiać pieniądze. Chciał polecieć do Stanów Zjednoczonych i pracować jako trener w Filadelfii. Starał się już nawet o otrzymanie wizy. Od ostatecznej decyzji o wylocie odwiodła do dziewczyna - Jennifer. Willis usłyszał od niej, że "jest idiotą" i ma nie zmieniać swoich wcześniejszych planów. Został więc trenerem w Warwick Boat Club, a kilka weekendów spędził w Niemczech i Francji dorabiając w tamtejszych ligach. Przez długi czas był niepokonany i znów uwierzył, że może wrócić na zawodowe korty i zdobywać punkty do rankingu.

Od kilkudziesięciu godzin dwudziesty trzeci tenisista Wielkiej Brytanii jest na ustach całego tenisowego świata. W poniedziałek Willis zagra na korcie siedemnastym z Ricardasem Berankisem. Za występ w Wimbledonie otrzyma już co najmniej 30 tysięcy funtów. "Pieniądze? Fantastycznie, spłacę kilka kart kredytowych" - opowiadał z uśmiechem w jednym z wywiadów. Po chwili dodał: "To jednak dodatek. Gram w Wimbledonie, a to moje marzenie".

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
marek.furjan
Czas publikacji:
poniedziałek, 27 czerwca 2016 00:20

Polecane wpisy

Kalendarz

Sierpień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Zakładki

Kanał informacyjny

E-mail: tenisowyblogvamos@gmail.com




Opcje Bloxa